polski polski English English

Asset Publisher Asset Publisher

10.05.2016 - Poszukiwacze św. Graala

Wielkie ekranizacje filmowe związane z tematyką poszukiwania zaginionych skarbów od lat rozpalają wyobraźnie nie tylko miłośników kina, ale i pasjonatów historii na całym świecie. Poszukiwanie skarbów to nie tylko wizja bogactwa, ale też i sławy.

W Polsce dosłownie zapanowała moda na poszukiwanie skarbów i amatorzy archeolodzy co chwila donoszą o swoich coraz to nowszych sensacyjnych odkryciach. Są już na tropie „złotego pociągu", „bursztynowej komnaty" i wielu innych zaginionych w tajemniczych okolicznościach artefaktów. Obserwując doniesienia medialne, wiele osób sądzi, że żeby zostać archeologiem takiej klasy co filmowy dr Indiana Jons nie trzeba posiadać jakieś specjalnej koncesji, ani ukończyć jakiejś konkretnej szkoły. Wystarczy być pasjonatem.

W ostatnich dniach wraz z nastaniem długiego majowego weekendu, wielu pasjonatów historii szukało sobie jakiegoś zajęcia. I tak oto w sobotę 30 kwietnia br. czterech pasjonatów historii jednego ze stowarzyszeń z powiatu bartoszyckiego postanowiło wykorzystać wolne chwile w celu realizacji celów statutowych stowarzyszenia, którymi są „promocja i badanie historii regionu bartoszyckiego oraz podnoszenie u lokalnej społeczności wiedzy o przeszłości miasta i regionu, a także budowania świadomości i tożsamości związanej z przynależnością do małej ojczyzny – Bartoszyc". Weekendowy pomysł członków opisywanego stowarzyszenia, polegał na tym, żeby poszukać śladów historii Bartoszyc w innym powiecie.

Jak się szuka śladów historii? Recepta bartoszyckich odkrywców jest bardzo prosta! Wystarczy:

  • pojazd którym można dojechać na miejsce, koniecznie dobrze oznakowany logotypem stowarzyszenia, taki oznakowany pojazd usypia ciekawość, a nawet wzbudza szacunek wśród mieszkańców eksplorowanych terenów. Wiadomo, przyjechali fachowcy. Nie zadawać pytań, bo odpowiedzi i tak nikt nie zrozumie.
  • detektor metalu – po jednym dla każdego z ekspertów,
  • łopaty – każdy odkrywca powinien mieć swoją, wtedy praca jest wydajniejsza,
  • plecaki na skarby (pamiętajmy, każdy pracuje na własną sławę),
  • dobry humor.

Do prowadzenia poszukiwań potrzebne jest jeszcze pozwolenie wydawane w formie decyzji, na wniosek osoby zainteresowanej przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. Decyzja wydawana jest tylko wskazanej osobie, przeważnie nie dłużej niż na 1 rok. Opisywane pozwolenie precyzuje również rodzaj poszukiwanych przedmiotów (monety, militaria) oraz rodzaj sprzętu (rodzaj detektora) używanego do prac. Wraz z wnioskiem poszukiwacz powinien mieć mapkę z dokładnym określeniem terenu eksploracji, której ważność potwierdził wojewódzki konserwator zabytków.

Osoby starające się o wydanie pozwolenia na poszukiwania, informujemy, iż do wniosku należy załączyć następującą dokumentację:

  • Mapę lokalizacji terenu działań.
  • Pisemną zgodę właściciela gruntu (W przypadku gruntów Skarbu Państwa będących w zarządzie nadleśnictw warto wiedzieć, że Nadleśniczy może nie wyrazić zgody, jeśli uzna, że poszukiwania mogą zagrozić np. stanowiskom roślin chronionych, strefowym ochronom gniazd itd. Należy też pamiętać, że zgoda nadleśniczego nie upoważnia do prowadzenia prac na terenie leśnym). Zgoda właściciela gruntu powinna być wydana zgodnie z prawem, które automatycznie wyłącza z obszaru poszukiwań tereny wpisane do rejestru zabytków, strefy ochrony konserwatorskiej, stanowiska archeologiczne, mogiły oraz miejsca wydarzeń historycznych. Zgoda powinna również zawierać zapis dotyczący konieczności przywrócenia terenu do stanu poprzedniego.
  • Program badawczy.
  • Wskazanie instytucji, której zostaną przekazane znaleziska.
  • Po zakończeniu badań należy sporządzić sprawozdanie końcowe.

Wracając do bartoszyckich bohaterów naszej opowieści okazało się, że przeprowadzili poszukiwania przedmiotów o charakterze historycznym na terenach leśnych przy użyciu detektorów metali, bez niezbędnej do tego celu decyzji wojewódzkiego konserwatora zabytków i niestety zawartość plecaków wypełnionych metalowym urobkiem należało zostawić w miejscu w którym je wydobyto.

Próbując dociec jaki program badawczy prowadzili pasjonaci warto zerknąć na fotografie dokumentujące wydobyte przedmioty. Na ich podstawie nasuwa się przypuszczenie, że odkrywcy szukali św. Graala. Artefaktu z którego ponoć wypicie płynu dawało cudowne uzdrowienie i moc. Niestety większość przedmiotów było metalowych i po  przesortowaniu miało trafić na punkt skupu złomu („… instytucji, której zostaną przekazane znaleziska.") by choć częściowo pokryć koszty nieudanej ekspedycji.